Prezydent RP w programie „Tydzień”

Prezydent RP w programie „Tydzień”

Małgorzata Motecha-Pastuszko, witam Państwa w specjalnym wydaniu programu „Tydzień”. Dziś naszym gościem jest Prezydent Rzeczypospolitej, Pan Andrzej Duda. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dzień dobry, Pani Redaktor, witam bardzo serdecznie Panią i witam bardzo serdecznie naszych widzów.

Panie Prezydencie, zacznijmy od wyborów. Frekwencja okazała się największa w największych miastach, ale wieś nie pozostała daleko w tyle. 55 proc. mieszkańców wsi oddało swój głos właśnie na Pana. Ale wśród samych rolników miał Pan ogromne poparcie – blisko 72 proc. głosów. Czy spodziewał się Pan aż takiego poparcia?

Dwa elementy, które bardzo mnie cieszą. Pierwszy jest taki, że rzeczywiście w okresie, gdy jestem Prezydentem Rzeczypospolitej, frekwencja w wyborach w Polsce ogromnie wzrosła – i to właściwie we wszystkich.

Jest to dla mnie naprawdę wielki powód do satysfakcji, bo zawsze do frekwencji, jako Prezydent, bardzo nawoływałem, prosząc o udział, prosząc o to, by moi rodacy korzystali z tego demokratycznego prawa – ja w gruncie rzeczy uważam, że także obywatelskiego obowiązku – by właśnie iść, wybierać, decydować o przyszłych losach ojczyzny, o naszych ważnych sprawach.

To, że frekwencja wzrasta właściwie z wyborów na wybory – że też poprzednio w wyborach do Parlamentu Europejskiego była tak bardzo wysoka również właśnie na terenach wiejskich, i teraz rekordowa w wyborach prezydenckich – bardzo mnie cieszy.

Natomiast jeżeli chodzi o poparcie, jestem ogromnie wdzięczny ludziom polskiej wsi, polskim rolnikom, że tak wielu spośród nich zaufało mi – zwłaszcza po raz kolejny – i oddało na mnie swój głos.

To dla mnie także ważny sygnał, że polityka, którą realizowałem przez te pięć lat – właśnie z myślą o sprawach polskiego rolnictwa, o sprawach polskiej rodziny żyjącej na terenach wiejskich – jest przez ludzi nie tylko oceniana, ale przede wszystkim jest przez nich doceniana.

Bo nie ukrywam, że gdy tworzyliśmy program 500+, miałem pełną świadomość, że przecież więcej rodzin posiadających dzieci w większej liczbie niż jedno czy dwoje jest właśnie na terenach wiejskich. I że ta pomoc tam trafi w pierwszej kolejności. Że jeżeli gdzieś są dzieci, które nie dojadają – a przecież tak było do 2015 roku – to właśnie są one najczęściej na terenach wiejskich. Że ubóstwo wśród dzieci tam właśnie jest największe.

I to, że ten program zlikwidował ubóstwo wśród dzieci o ponad 90 proc., to, że dzisiaj są dane GUS-u, według których w ciągu ostatnich pięciu lat, od 2015 roku, liczba osób, które żyją w skrajnym ubóstwie w ogóle w naszym kraju, zmniejszyła się o 1 mln 200 tys. ludzi i że jest najniższa właściwie w ogóle w historii Polski – jest dla mnie powodem do ogromnej satysfakcji z dobrej polityki, która przez te lata była realizowana po prostu dla ludzi. Ogromna część tej polityki była realizowana dla ludzi mieszkających na obszarach wiejskich, dla polskich rolników.

Polska wieś jest dla mnie ważna. W dużym stopniu utożsamiam się z nią. Chociaż sam jestem urodzony i wychowany w mieście, to moi dziadkowie mieszkali w małym mieście i brat mojego dziadka prowadził, a teraz kuzyn mojego ojca prowadzi gospodarstwo w górach. Często tam jeździłem, pracowałem na roli także z moim dziadkiem w Starym Sączu, bo miał swoje pole. Jest mi to po prostu bliskie.

Rozumiem, co to znaczy pracować bardzo często niezależnie od pogody, rozumiem, co to znaczy martwić się, czy przyjdzie przymrozek lub gradobicie i zniszczy plony. Więc o tyle sprawy polskiej wsi są mi bliskie i znane. I dlatego przykładam do tego rzeczywiście dużą wagę.

A z punktu widzenia już czysto prezydenckiego: Prezydent jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo Polski. Bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju zapewniają polscy rolnicy. Całe społeczeństwo winne jest im za to ogromny szacunek – a zwłaszcza władza. I za samo to polskim rolnikom rzeczywiście należy się to, by polskie rolnictwo, polska wieś była otaczana wszechstronną opieką ze strony państwa – tak jak to mówił kiedyś Ojciec Święty Jan Paweł II. Tak, właśnie za to, że polska wieś zapewnia bezpieczeństwo.

Przekonaliśmy się o tym dobitnie na samym początku epidemii koronawirusa, gdy – pamiętamy wszyscy zdjęcia pustych półek w supermarketach – ludzie rzucili się na sklepy. Jeden, dwa dni – i temat się skończył, okazało się, że wszystko jest. Nie ma żadnego problemu z dostawami. Dlaczego? Bo polskie rolnictwo konsekwentnie działa. Jesteśmy wielkim eksporterem żywności, u nas żywności nie brakuje i nic nie wskazuje na to, by miało jej zabraknąć – właśnie dzięki trudowi, dzięki codziennej pracy polskich rolników. Bardzo to doceniam i ze wszystkich sił bardzo chcę pomagać rolnikom.

To, że zostały na mnie oddane głosy – bardzo serdecznie za to dziękuję. Nie chciałbym, by zabrzmiało to górnolotnie, ale wzruszyły mnie te wyniki. Po prostu dziękuję polskim rolnikom, że mój wysiłek i trud w jakimś sensie też zostały docenione. Tak że bardzo jestem za to wdzięczny. Nie ukrywam, że proszę o jeszcze, bo zbliżają się wybory prezydenckie. Proszę, by polscy rolnicy, polska wieś poszła do wyborów i znów zrealizowała to obywatelskie prawo – a, jak mówię, w gruncie rzeczy ten obywatelski obowiązek – i opowiedziała się za tym, jaką Polskę widzi także na przyszłość. Bo zależy mi na tym, by przez kolejne pięć lat konsekwentnie kontynuować właśnie taką politykę. A dużo jest jeszcze do zrobienia.

Panie Prezydencie, porozmawiajmy o nadchodzącej perspektywie finansowej na lata 2021-2027. Na polską wieś mają szansę popłynąć bardzo duże pieniądze – 33,5 mld euro. To o 3 mld euro więcej, niż wcześniej prognozowano. Tak duże wsparcie jeszcze na polską wieś nie popłynęło do tej pory.

Tak, to prawda. Nigdy jeszcze tak duże wsparcie nie popłynęło na polską wieś ani tak duże wsparcie nigdy jeszcze na tak krótki okres – bo tylko siedmioletni – nie popłynęło do Polski. W sumie jest to kwota ponad 170 mld euro w ogóle wszystkich środków, które mają być przeznaczone dla Polski w zbliżającej się perspektywie finansowej. Natomiast na rolnictwo to rzeczywiście 33,5 mld, o 3 mld euro więcej niż pierwotnie zakładano. W związku z powyższym jest to doskonały wynik.

Jest to efekt bardzo dobrej polityki realizowanej w ramach Unii Europejskiej przez polski rząd, przez Premiera, przez Ministra Rolnictwa. Wspierałem ich, ale przede wszystkim oni są tu rzeczywiście odpowiedzialni za tę politykę europejską.

Ale bardzo ważna rzecz – a mianowicie Komisarz. Jest coś, co jest naszym wielkim dorobkiem ostatnich lat. Otóż Europejskim Komisarzem ds. Rolnictwa jest doskonale znany chyba wszystkim naszym widzom Pan Janusz Wojciechowski, który przez tyle lat zabiegał o sprawy polskiego rolnictwa w polskim parlamencie, potem w Parlamencie Europejskim. Dziś jest Komisarzem Unii Europejskiej ds. Rolnictwa.

Polska wreszcie ma Komisarza Unii Europejskiej ds. Rolnictwa – państwo, które jest przecież bardzo rolnicze. Produkcja rolna to ogromna część naszego PKB, to dziś wielka część naszego eksportu, nasza duma. Ogromnie się cieszę i mam wielką satysfakcję, że właśnie Janusz Wojciechowski – Polak – jest dzisiaj tym Komisarzem i od razu widać tego efekty.

Bo to jest też kwestia tego, jak umiejętnie prowadzi się w ramach Komisji Europejskiej tę politykę. Dzięki staraniom i decyzjom Janusza Wojciechowskiego Komisja przeznacza właśnie te dużo większe środki na rolnictwo w Europie, a dzięki temu także o 3 mld wzrastają środki dla polskich rolników. Więc jest to bardzo dobra wiadomość i bardzo mnie cieszy, że prowadzimy tu rzeczywiście skuteczną politykę.

Bardzo blisko współpracuję z Komisarzem Januszem Wojciechowskim i muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z efektów jego pracy. Jestem przekonany, że polscy rolnicy ogromnie zyskają właśnie na tym, że to on jest Komisarzem Europejskim. I w ogóle zyska rolnictwo europejskie – to, które jest mniej przemysłowe, jest bardziej przyjazne człowiekowi, ta żywność lepszej jakości, lepszego gatunku. Ci, którzy ją produkują, będą na pewno teraz mieli w Unii Europejskiej – za czasów, gdy Janusz Wojciechowski sprawuje tę funkcję – dużo lepszy czas, niż mieli do tej pory.

I trzeba się z tego cieszyć, bo jest to kwestia także jakości życia nas wszystkich, którzy jesteśmy konsumentami – jemy tę żywność. A dla naszych rolników jest to o tyle bardzo dobra wiadomość, że właśnie u nas najczęściej jest realizowana taka właśnie produkcja – mniejsza, nie na ogromną skalę przemysłową, z użyciem mniejszej ilości nawozów, w bardziej ekologiczny, naturalny sposób – i to na pewno będzie korzystne dla polskiego rolnictwa.

Natomiast chcę podkreślić: z całą pewnością będzie to dobry czas dla rozwoju obszarów wiejskich. Trzeba te środki bardzo dobrze wykorzystać, bo to ogromnie ważne. Będzie dzięki temu – mam nadzieję – lepiej rozwijana infrastruktura na wsi, przede wszystkim komunikacyjna.

A tu z kolei mój bardzo ważny projekt i pomysł: mianowicie stworzenie Funduszu Inwestycji Lokalnych – funduszu inwestycji, które byłyby realizowane przez samorządy. Po co? Jest bardzo dużo niewielkich samorządów gminnych – zwłaszcza właśnie w gminach wiejskich – gdzie właściwie środki na inwestycje własne już się skończyły. Fundusz Inwestycji Lokalnych ma służyć temu, by pozyskiwać wkład własny i dzięki niemu móc wykorzystywać środki unijne.

Bo to nie tylko środki z następnej perspektywy finansowej, ale także środki z europejskiego planu naprawy gospodarczej – także właśnie przeznaczone na inwestycje – gdzie 750 mld euro będzie do wykorzystania. Bardzo bym chciał, by także mniejsze inwestycje były realizowane właśnie w Polsce lokalnej, właśnie na terenach wiejskich, bo – według mnie – jest to koło zamachowe naszego rozwoju i koło zamachowe na przyszłość także dla naszej gospodarki.

Po prostu Polska musi być wreszcie państwem równo rozwiniętym. To znaczy tereny wiejskie muszą być terenami, gdzie żyje się wygodnie – gdzie jest dobry dojazd, gdzie można w związku z tym mieć dobrą pracę, oczywiście oprócz rolnictwa jako takiego, gdzie opłaca się prowadzić biznes, ale gdzie jest także dostęp do dóbr kultury, szerokopasmowy internet, są miejsca do rekreacji, uprawiania sportu.

Chciałbym, abyśmy pod tym względem byli tak rozwinięci jak Europa Zachodnia. Na tym mi zależy, uważam, że jest na to wielka szansa i trzeba to po prostu skutecznie zrealizować. Likwidacja wykluczenia komunikacyjnego – więc program budowy stu, a w tej chwili już nawet 200 przystanków kolejowych – by można było się przemieszczać, by można było z terenów wiejskich także dojeżdżać do pracy, jeżeli ktoś potrzebuje. Aby – krótko mówiąc – ułatwić życie na tych terenach. Dla mnie jest to rzeczywiście ogromnie istotne.

Ale jeżeli chodzi o kwestie europejskie jeszcze na teraz, to bardzo ważny element na dziś dla rolników, zanim zacznie się następna perspektywa finansowa: otóż udało się wyjednać w Komisji Europejskiej, Minister Rolnictwa Pan Jan Krzysztof Ardanowski zdobył w Komisji Europejskiej zgodę, by pewną część środków europejskich – jeszcze cały czas niewykorzystanych – przeznaczyć teraz na doraźną pomoc dla naszych rolników szczególnie poszkodowanych w związku z epidemią koronawirusa.

Chodzi tu o gospodarstwa, które produkują kwiaty, które siłą rzeczy przy zamknięciu gospodarki znalazły się w bardzo trudnej sytuacji, bo – oczywiście – kwiaty się nie sprzedawały, nie miały odbiorców. To także gospodarstwa branżowe – przede wszystkim w branży mięsnej i mlecznej, czyli producenci wołowiny, wieprzowiny, drobiu i mleka. Dla nich jest specjalna pula środków: około 1 mld zł do wykorzystania właśnie na wsparcie dla tych gospodarstw. I w najbliższym czasie będzie to realizowane.

Jest też dla mnie – nie ukrywam – satysfakcją, że w zasadzie kończy się już w tym momencie wypłata ostatnich pieniędzy z suszowego, czyli odszkodowań za zeszłoroczną suszę. Bardzo zabiegałem, by to zobowiązanie zostało dopełnione. Wielokrotnie w tej sprawie monitowałem i Ministra Rolnictwa, i Premiera. Cieszę się, że ten proces dobiega końca, bo też wiele razy rolnicy mówili mi o tym na spotkaniach ze mną i cieszę się, że wreszcie te pieniądze do rolników trafiają. Lepiej późno niż wcale. Jest to – oczywiście – tutaj złota zasada, ale ten czas nie jest zły, bo pozwala przygotować się także do następnego sezonu.

Panie Prezydencie, rozmawialiśmy o dużych pieniądzach. Duże pieniądze Unia Europejska przeznacza także na tzw. zielony ład, jak podkreśla unijny Komisarz ds. Rolnictwa. Jest to strategia wpisana w kształt polskiego rolnictwa. Jak Pan myśli, Panie Prezydencie, czy polscy rolnicy są gotowi na takie wyzwania? Bo pieniądze duże, duże oczekiwania. Ale czy rolnicy sprostają tym wymaganiom?

Myślę, że tak. Polscy rolnicy właśnie nie będą mieć z tym problemu. Gdy mówiłem o polskim rolnictwie, które jest bardziej przyjazne człowiekowi i produkuje zdrowszą, smaczniejszą żywność, to mówiłem właśnie przede wszystkim o tym, że w ramach zielonego ładu polskim rolnikom jest znacznie łatwiej. Można powiedzieć, że zielony ład w wielu przypadkach w jakimś sensie ich promuje. Dlatego że są to właśnie rodzinne gospodarstwa rolne, gdzie ziemia rzeczywiście cały czas jest jeszcze dotykana ręką człowieka, a nie tylko lemieszem maszyny, i gdzie rolnik naprawdę wychodzi w pole. Więc to na pewno jest dla polskich rolników łatwiejsze.

U nas jest mniej ciężkiej produkcji, takiej bardzo nawozowej. Polskie rolnictwo generalnie pod tym względem jest lepsze. Nasza żywność dlatego jest tak bardzo popularna i zdobywa kolejne rynki, bo jest po prostu smaczna. To nie jest tak, gdy nieraz jesteśmy gdzieś w świecie, próbujemy żywności i bardzo często się zdarza, że ona ma taki smak, że po prostu trudno odróżnić truskawkę od – przepraszam – kotleta.

Chodzi właśnie o to, że nasza żywność jest jednak inna. Nasza truskawka ma smak. Nasza wołowina czy wieprzowina mają smak. Nasze produkty – zwłaszcza wyrabiane metodami tradycyjnymi w małych masarniach – rzeczywiście są wspaniałe. Mówię to też z własnego doświadczenia, bo i finał AgroLigi odbywa się w Pałacu Prezydenckim, i są Dożynki Prezydenckie – wtedy jestem częstowany tymi wyrobami, więc mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że produkujemy w Polsce po prostu cudowną żywność. Wspaniałą!

Panie Prezydencie, z jednej strony podkreśla Pan dynamiczny rozwój polskiej wsi, z drugiej strony stawia Pan na tradycję, zwłaszcza w wielopokoleniowych rodzinach. Dlaczego jest to dla Pana aż takie ważne?

Dlatego że uważam, że w ogromnym stopniu właśnie dzięki polskiej wsi trwała także polskość. W najtrudniejszych czasach naszej historii, gdy Polska znikała, w rodzinach trwały obyczaje, język. I nawet jeżeli ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego, że jest to polskość, w ogóle o tym nie myśleli – to właśnie u nich przetrwał język, obyczaj, strój, przetrwała technika budowy domów, przetrwały pieśni, różnego rodzaju utwory sztuki ludowej, które dziś bardzo często są skarbami naszej kultury. I obecnie znajdują się w muzeach w całej Polsce, bardzo często są też pieczołowicie przechowywane w skansenach, by tę tradycję pokazywać.

Ale one żyją też współcześnie – choćby w działalności kół gospodyń wiejskich. Wystarczy popatrzeć na te pięknie ubrane panie, bardzo często właśnie w cudowne stroje regionalne, które wykonują same; te ich robótki – czy to koronkarstwo, czy hafciarstwo, czy wiele innych elementów twórczości ludowej. Jak pięknie śpiewają – właśnie swoje tradycyjne pieśni. Jaka to wspaniała regionalna kuchnia, która często różni się dosłownie tak, że dwie wioski są obok siebie, a ich kuchnia już jest inna, potrawy są przygotowywane już troszeczkę inaczej. To wielka skarbnica.

Ogromnie się cieszę i jestem wdzięczny, że po pierwsze, te zwyczaje są przechowywane i że panie – chociaż coraz więcej mężczyzn jest w kołach gospodyń wiejskich – kultywują, przekazują je młodym, swoim młodszym koleżankom, sąsiadkom, córkom, wnuczkom.

Ale przede wszystkim cieszę się, że nadaliśmy im nowy status prawny, że dzisiaj koła gospodyń wiejskich mają osobowość prawną, mogą prowadzić swoją działalność, a przede wszystkim – że po raz pierwszy są dofinansowywane przez polskie państwo. W tym roku 40 mln znów jest przeznaczonych na dofinansowanie kół gospodyń wiejskich.

Ile razy spotykam się z paniami i panami – ale to jednak głównie panie – z kół gospodyń wiejskich, tyle razy mi pokazują: to kupiłyśmy, tamto kupiłyśmy, wyjechałyśmy gdzieś na wyjazd integrujący naszą społeczność. Jest to rzeczywiście piękne i bardzo się cieszę, że to wspieramy. Jestem z tego bardzo zadowolony.

Cieszę się, że realizujemy taką politykę, bo jest to także polityka nie tylko swoistej wdzięczności, lecz przede wszystkim docenienia tej działalności przez polskie państwo, co było bardzo potrzebne. Dobrze, że po tylu latach – po 30 latach, gdy wróciła wolna Polska, prawdziwie niepodległa, prawdziwie suwerenna – jest to wreszcie doceniane.

Trzeba sobie powiedzieć: polska wieś pięknieje. To zasługa ludzi, którzy na niej żyją. Są wykształceni, na bardzo wysokim poziomie, światowi. W zasadzie nie ma dziś żadnej różnicy pomiędzy ludźmi, którzy mieszkają na terenach wiejskich, a tymi w mieście. Bardzo wielu ludzi z miasta całkowicie świadomie wyprowadza się, by prowadzić gospodarstwa rolne czy też agroturystykę, m.in. też w takim miejscu jesteśmy dzisiaj.

Może tego w tej chwili nie widać, ale otaczają nas hektary pól, które należą do właścicieli tego gospodarstwa, gdzie są konie, jest agroturystyka na wysokim poziomie, ale gdzie także pielęgnuje się właśnie polską tradycję – chociażby ułańską – i styl trochę taki ziemiański.

To jest dzisiejsza polska wieś. Bardzo się cieszę, że ona w wielu miejscach tak wygląda. Bardzo często bywam w gospodarstwach rolnych. Widać tę ogromną ambicję – głównie ludzi młodych, którzy bardzo często obracają milionami złotych.

Wszelkie oświadczenia majątkowe posłów, senatorów i innych polityków – przypuszczam – przy oświadczeniu majątkowym ambitnego i mocno działającego polskiego rolnika to bardzo skromne majątki. Bo te maszyny, traktory, ciągniki, kombajny i dodatkowe wyposażenie, które tam jest – już tylko to są miliony złotych. A gdzie wszystkie zabudowania, gospodarstwo, ziemia itd.?

Więc rzeczywiście polskie rolnictwo się rozwija, odpowiada na potrzeby współczesności i bardzo się z tego cieszę.

Panie Prezydencie, na zakończenie jeszcze jedno ważne pytanie: jakie zadania przed polską wsią i polskimi rolnikami widzi przed sobą Andrzej Duda, kandydat na Prezydenta na kolejną kadencję?

Przed sobą czy przed polską wsią, Pani Redaktor?

Wyzwania stawiane Panu przez Pana.

Przede wszystkim – wszechstronna pomoc ze strony państwa. Zawsze mówię twardo moim kolegom: rolnik musi być pewny, że państwo za nim stoi.

To nie jest tylko wdzięczność właśnie za zapewnianie bezpieczeństwa żywnościowego, za dorobek historii, walkę o wolną Polskę, za 1920 rok, Bitwę Warszawską, której stulecie będziemy obchodzili już niedługo, gdzie właśnie chłopcy z polskiej wsi na wezwanie Wincentego Witosa poszli i własną piersią zasłonili Rzeczpospolitą. To nie jest tylko wdzięczność za partyzantkę, Bataliony Chłopskie, Armię Krajową, później za Żołnierzy Niezłomnych – nie tylko za to. I nie tylko za dzisiejszą pracę.

To po prostu wdzięczność za to, jacy są polscy rolnicy i jaki potencjał stanowią w naszym państwie. To po prostu realizacja interesu Rzeczypospolitej Polskiej. Polski rolnik musi być pewny, że polskie państwo za nim stoi. Że żadna klęska żywiołowa nie zniszczy jego gospodarstwa. Bo jeżeli nawet przyjdzie – a rolnik jest wystawiony na kaprysy pogody – to polskie państwo go wesprze.

Mówiliśmy o odszkodowaniach za suszę. Twardo mówiłem: nie może być tak, że ludzie mieli obiecane, że będzie wsparcie ze strony państwa, że będą odszkodowania – i nie dostają ich. Nie może być tak! Bo albo polskie państwo jest porządne i rzeczywiście także wśród ludzi budujemy przekonanie, że jest to porządne państwo, albo naprawdę szkoda, byśmy zajmowali się polityką.

Cieszę się i mam ogromną satysfakcję z tego, że jest to realizowane. Dalej chcę tak działać i dalej chcę to realizować. Kwestii jest bardzo wiele. Poczynając od cały czas jeszcze niezałatwionych spraw emerytalno-rentowych rolników, poprzez kwestię spółdzielczości rolniczej, poprzez odbudowywanie także przetwórstwa owocowo-warzywnego – wszystkich elementów, wobec których, najdelikatniej powiem, w ciągu ostatnich 30 lat były podejmowane nie zawsze dobre decyzje.

Wiele rzeczy trzeba odtworzyć. Już dziś jest możliwość realizacji sprzedaży bezpośredniej przez rolników – to bardzo dobrze. Są związane z tym ułatwienia podatkowe. Ale to wszystko trzeba rozwijać – i to jest zadanie na następne lata. Polskie rolnictwo wymaga wszechstronnej troski ze strony państwa. Będę to zawsze powtarzał, jest to moje motto prezydenckie. Polscy rolnicy mogą być pewni, że będą przeze mnie – jako głowę państwa – zawsze obdarzani wielkim szacunkiem i atencją.

Zawsze mogą przyjść do mnie w swoich sprawach. Podpisałem porozumienie z krajowymi izbami rolniczymi, także z Solidarnością Rolników Indywidualnych. Dlaczego? Dlatego, że chcę, by rolnicy byli pewni, że zobowiązałem się na piśmie wobec najważniejszych rolniczych organizacji do rzetelnego współdziałania w sprawach polskiej wsi i polskiego rolnictwa.

Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za rozmowę. Państwu dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejny program „Tydzień” w niedzielę. Do zobaczenia.

Dziękuję bardzo.

Źródło: Kancelaria Prezydenta RP

Udostępnij artykuł